Poradnik
operowy przypadł Wam do gustu? Wiecie już jakie wdzianko przyodziać idąc do świątyni Melpomeny? Genialnie! Na pewno wpisów tego typu będzie coraz więcej,
ale chciałabym żeby Wasze zaplecze teoretycznoteatralne również się rozwijało i
rosło w siłę. Dlatego dzisiaj o chórze w teatrze greckim. Informacje, które
posiadam, są bardzo chaotyczne, a dodając do tego mój bezładny sposób
wypowiadania się, może wyjść z tego teksańska masakra Wordem na windowsie.
Dlatego prepare your eyes.
![]() |
Zacznijmy
od istotnego faktu, jakim jest to, iż tak naprawdę do końca nie wiemy, jakie
jest etymologiczne pochodzenie słowa chór w związku z czym jest ono bardzo
pojemne. Mamy kilka możliwości i w zależności od potrzeb możemy wybierać: choros - klepisko do tańca, chara - uciecha, charein - radować się lub cheir
- ręka. Każde z tych określeń w jakiś sposób odnajduje się w pojęciu chóru; tym, czym był i czym się zajmował, dlatego ja osobiście jestem zwolenniczką
łączenia tych wszystkich słów w jedno - chór.
Chór
był centralną częścią każdego przedstawienia. W zachowanych dramatach odnajdujemy
postać chóru, który, w zależności od sytuacji i utworu, mógł pełnić różne
funkcje, a jedyną cechą wspólną wszystkich chórów dramatycznych był brak mocy
sprawczej/wpływu na akcję (ale posiadał samoświadomość). Dlatego też uznawany
był za:
·
głos autora
·
perfekcyjnego obserwatora
· źródło wiedzy metafizycznej - ponieważ
miał dostęp do miejsc, do których nie mają przystępu śmiertelnicy
· reprezentantów polis, którzy wyznają
inny kodeks moralny niż bohaterowie przedstawienia, dlatego patrzą na ich
poczynania z odmiennej perspektywy
· przekaźnik emocji między bohaterem, a
widownią (miał tak regulować poziom emocji, żeby nie były one dla widzów zbyt
silne, ani za słabe)
· dookreślacz czasoprzestrzenny (opowiadał
o tym, gdzie ma miejsce akcja, kiedy, w jakim kontekście religijnym itd.)
· ostatniego ocalałego (to on zamyka
dramat, ponieważ tylko on „przeżył” wydarzenia, jakie miały miejsce na scenie)
Przyglądając
się tragediom greckim zauważyć można, że w zasadzie wszystkie pojawiające się
chóry składają się ze starców lub młodych kobiet (tylko w Filoktecie i Ajasie chórem
są mężczyźni w sile wieku). Wynika to oczywiście z treści dramatu, ale także z
faktu, iż chór nie ma wpływu na akcję, a w polis oddziaływanie na życie państwa
mieli tylko mężczyźni - szczególnie ci, którzy byli w stanie walczyć za
ojczyznę.
![]() |
| Tak oto tutaj zobaczyć możemy chór starców lamentujących nad losem jednego z bohaterów. Ktoś z Was wie, z jakiego to dramatu? (; |
Jak
powstawał chór? Niestety nie jak Wenus z piany morskiej. Było to bardziej skomplikowane.
Autor dramatu sam był jednocześnie jego reżyserem, multitaskerem - didaskalosem, tzn. nauczycielem
komedii/tragedii. Miał on przydzielanego producenta przedstawienia - chorega - który dla niego nadzorował
casting na członków chóru (na Dionizje Wielkie mogli być nimi jedynie
pełnoprawni obywatele Aten) oraz sprawował pieczę nad ich treningiem. Funkcję
chorega pełnił najbogatszy przedstawiciel polis, ponieważ miał za zadanie z
własnych funduszy utrzymać w dobrym stanie kostiumy i maski członków chóru. Było
to tzw. pełnienie liturgii (leitourgia
= dzieło dla ludu), które jednej osobie przydzielone mogło być tylko raz ze
względu na to, jakie ilości pieniędzy pochłaniało takie przedsięwzięcie
(wyjątkiem była sytuacja, w której choreg samodzielnie zgłaszał się na powtórne
finansowanie budowania chóru). Przykaz pełnienia choregii zniesiony został dopiero
w 310 r.p.n.e. przez Demetriosa z Faleronu, który opiekę nad całym festiwalem
powierzył jednej osobie - nazywanej agonothetes.
Ważną osobą spektaklu (obok chóru) był auleta,
czyli człowiek akompaniujący spektaklowi grą na aulosie (piszczałce), w którego
rolę wcielić się mogli jedynie niewolnicy, obcokrajowcy lub kobiety. Często
występował z wieńcem na głowie, w ozdobnej sukni z długimi rękawami (im dalej w
czas, tym suknie były bardziej ozdobne). Nie uczestniczył w akcji sztuki, ale
był cały czas obecny na scenie i widoczny dla widzów. (Niczym Kantor obecny
nieobecny, ale bardzo ważny.) Ciekawostką może być fakt, iż Ateńczycy nie
lubili dźwięku aulosu... a mimo to, był to instrument, którego używano podczas
najważniejszych ateńskich uroczystości.
Ilość
osób w chórze tragicznym nie jest pewna na 100%, ponieważ była różna w
zależności od rodzaju wystawianego przedstawienia. Zakłada się, że optymalna ilość
to 12/15 osób. Co prawda Ajschylos w swoich Błagalnicach
pisze o chórze składającym się z 50 osób, ale nie wydaje się to
prawdopodobne ze względu na fakt, iż Grecy znali pojęcie ‘umowności teatralnej’
i wystarczyło zaznaczyć, że w chórze jest 50 osób, a w rzeczywistości postawić
12 i wyobraźnia sama ruszała akcję dalej... Takich problemów matematycznych nie
ma w przypadku chórów komediowych - wszystkie źródła zgodnie podają liczbę 24
osób.
Aktorzy
przygotowywani byli bardzo długo, ponieważ od chóru wymagano umiejętności
śpiewania i tańczenia [jednocześnie] na bardzo wysokim poziomie. Poddawano ich ciężkiemu
treningowi fizycznemu oraz wokalnemu. Ostatecznie jednak to, czy występ chóru
był dobry, czy nie, zależało od koryfeusza
i jego umiejętności przewodzenia chórowi. Próby (prawdopodobnie oprócz
generalnej) odbywały się poza teatrem ze względu na długość przedstawień i
wielkość przedsięwzięcia jakim były Wielkie Dionizje: 20 chórów
dytyrambicznych, 5 komedii, 9 tragedii, 3 dramaty satyrowe... Zakładając, że
każdy spektakl trwał 5 godzin, a w sumie było ich 37, to same poszukiwania
członków chóru musiałyby się rozpocząć około półtora roku wcześniej... Próbowałam
Wam ogrom tych prób przedstawić ładnym prostym matematycznym działaniem, ale
niestety do matematyka mi bardzo daleko...
Żeby
nie było tak łatwo, teksty dramatyczne dowodzą obecności jeszcze tzw. chóru
pomocniczego. Np. w Hippolitosie Eurypidesa
wejście właściwego chóru młodych kobiet (chóru głównego) poprzedzone jest
pobytem na scenie chóru myśliwych. Zapewne miało to na celu zwiększenie
atrakcyjności przedstawienia i tym samym zwiększenie jego szans na wygraną.
Chóry poruszały się w określony sposób. Klasyczną figurą chóralną był czworobok,
ale istnieją dowody na to, że chór poruszał się także po okręgu, np. Tesmoforie Arystofanesa. Czworobok w
tragediach składał się z 5 szeregów (zyga)
i 3 rzędów (stoichoi), a w komediach
z 6 rzędów i 4 szeregów. Układ osób w rzędach nie był przypadkowy - pośrodku
pierwszego rzędu stał choreg, obok niego najważniejsi chórzyści (parastatai), a pośrodku czworoboku
najsłabsi (laurostatai) coby w razie
czego zasłonić ich tymi lepszymi, trzeci rząd wypełniali średniacy - nie byli
najgorsi, ale paszportu „Polityki” by nie dostali. Sposób poruszania się chóru
wyznaczało metrum tekstu mówionego - metrum jambiczne.
(Jednakże tłumaczenie metrum jambicznego na tym etapie jest jeszcze zbyt
skomplikowane i pozostawimy je na osobny wpis.) Zatem można z tego
wywnioskować, iż chór inaczej poruszał się będąc na scenie i z niej schodząc, a
inaczej wchodząc na nią z powrotem w trakcie trwania jakiejś sceny - ponieważ
za każdym razem tekst wypowiadany był w innym rytmie. (Tutaj pojawia się
moment, w którym dopuszczalna ilość trudnych łacińskich nazw jest już prawie
przekroczona.) Wejście chóru to tzw. parodos
(oznacza ono jednocześnie wejścia boczne do teatru). Tak samo jak ilość osób w chórze, tak też rodzaje wejść są inne w
tragedii, a inne w komedii. Tak więc w tragedii wyróżniamy:
·
marsz z melorecytacją - w rytm anapestów
(ana-paistos z gr. znaczy tyle, co
walić młotem, a anapest to marszowy
krok wojskowy)
·
wejścia nieanapestyczne (logiczna
odwrotność tych wyżej)
·
wejście solowe w rytm pieśni
astroficznej (pieśń astroficzna to po prostu pieśń bez zwrotek tzn. bez
uzupełniających się nawzajem strofy i antystrofy budujących dialog)
·
wejście solowe stroficzne (zbudowane z
antystrof i strof następujących po sobie, często w formie dialogu, i wzajemnie
się uzupełniających)
·
wejście w trakcie dialogu lirycznego z
aktorem - tzn. takie, które poprzedzał występ solowy (lub strofa wypowiedziana
przez) aktora
·
wejście bez śpiewu
Co do komedii
natomiast... no to... wyższa szkoła jazdy. Moi drodzy nie. Ja nawet nie wiem
jak to opisać. Dlatego powiem wprost: po prostu każdy artysta robił jak chciał
i nie było to usystematyzowane.
![]() |
| A Melpomena patrzy... |
Będąc przy wejściach i wyjściach nie
można nie napisać o tańcu w teatrze greckim, który był najważniejszym jego
elementem. [Tutaj znowu podział rodzajów i nazw] w zależności o gatunku: taniec
tragiczny nazywano emmeleia,
komediowy kordaks, a satyrowy sikinnis. Bardzo ważnym jego elementem
były ruchy rąk dlatego, że samą gestykulację (cheironomia) również uważano za taniec. Ręce tańczących miały
opowiedzieć historię, która jednocześnie była recytowana przez aktorów. Oznacza
to, że mimika twarzy nie miała tak dużego znaczenia jak właśnie gest (w
przeciwieństwie do współczesności, gdzie najważniejsze są nawet te drobne
pyknięcia brewki). I tutaj jest fragment dla Was - miłośnicy skomplikowanego
słownictwa. Taniec teatralny miał określony system ruchów, który dzielił się na
phorai - ruchy, schemata - pozycje, oraz deisis - wskazanie na coś. W ramach schemata z kolei wyróżnia się „kwadryliard”
pozycji, ale postanowiłam przedstawić Wam jedynie miliard z nich (podział wg
Polluksa i Atenajosa):
sime
cheir - dłoń wzniesiona
kalathiskos
- trzymanie
rąk nad głową tak, jakby się trzymało koszyk, niczym kariatyda
cheir
katapranes - dłoń opuszczona
ksylou
paralepsis - trzymanie rąk wzdłuż ciała, w równej
odległości od siebie
kybistesis
-
przewrót
ksiphismos
-
pchnięcie mieczem
kallabides
-
rozwiązły taniec
skops
-
rozglądanie się
strobilos
-
piruet
![]() |
| "Medea" Eurypoidesa w wykonaniu Krystyny Jandy ,w Teatrze Powszechnym, w Warszawie, w 1988 roku. |
Pierwsza
część skomplikowanej budowy przedstawienia greckiego za nami. Jak widać, nie
taki wilk straszny, jak go malują, chociaż powyższy opis wyszedł mi strasznie
chaotyczny... Istny kordaks! Na koniec chciałabym podrzucić Wam ciekawostkę... rytm...
Grecy rytm uważali (prawdopodobnie) za element męski, a melodię za element
żeński, ponieważ była nieaktywna i bezkształtna, i dopiero rytm nadawał jej
struktury, i poruszał w konkretnym kierunku. Zatem drogie panie! Aulosy w
dłonie i wygrywajcie na piszczałkach najpiękniejsze melodie tego świata!
Źródło wiedzy: "Teatr starożytnej Grecji" prof. M. Kocura
Zdj. Internety









Tyle pojęć, a i tak świetnie się to czytało! :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że coś z tego zapamiętam i będę mogła zabłysnąć w towarzystwie.
Dziękuję za ten wpis!
Oh You! :3 Również mam nadzieję, że jak najwięcej pozostanie w Twej pamięci i być może kiedyś będziemy mogły porozmawiać :)
Usuń