Już od dłuższego czasu
nie byłam na spektaklu tak tradycyjnie w teatrze, ponieważ za każdym razem jak
miałam wolne, to akurat nic nie grali, albo grali to, co już widziałam (to
chyba będzie zdanie tego bloga), albo trafiłam do Sopotu, a tam w Teatrze
Wybrzeże spektakl zamknięty... i wtedy naprzeciw moim teatromańskim
oczekiwaniom wyszło... kino! Tak kino i londyński teatr The Globe. Akurat
trafiłam na retransmisję Snu Nocy Letniej
Williama Szekspira w reżyserii Dominic’a Dromgoole’a,
która oczarowała mnie swoją prostotą i wyśmienitym poczuciem humoru.
