czwartek, 9 kwietnia 2015

Ateńczycy tańczą, czyli Chór w teatrze greckim

Poradnik operowy przypadł Wam do gustu? Wiecie już jakie wdzianko przyodziać idąc do świątyni Melpomeny? Genialnie! Na pewno wpisów tego typu będzie coraz więcej, ale chciałabym żeby Wasze zaplecze teoretycznoteatralne również się rozwijało i rosło w siłę. Dlatego dzisiaj o chórze w teatrze greckim. Informacje, które posiadam, są bardzo chaotyczne, a dodając do tego mój bezładny sposób wypowiadania się, może wyjść z tego teksańska masakra Wordem na windowsie. Dlatego prepare your eyes.





Zacznijmy od istotnego faktu, jakim jest to, iż tak naprawdę do końca nie wiemy, jakie jest etymologiczne pochodzenie słowa chór w związku z czym jest ono bardzo pojemne. Mamy kilka możliwości i w zależności od potrzeb możemy wybierać: choros - klepisko do tańca, chara - uciecha, charein - radować się lub cheir - ręka. Każde z tych określeń w jakiś sposób odnajduje się w pojęciu chóru; tym, czym był i czym się zajmował, dlatego ja osobiście jestem zwolenniczką łączenia tych wszystkich słów w jedno - chór.

Chór był centralną częścią każdego przedstawienia. W zachowanych dramatach odnajdujemy postać chóru, który, w zależności od sytuacji i utworu, mógł pełnić różne funkcje, a jedyną cechą wspólną wszystkich chórów dramatycznych był brak mocy sprawczej/wpływu na akcję (ale posiadał samoświadomość). Dlatego też uznawany był za:
·         głos autora
·         perfekcyjnego obserwatora
·   źródło wiedzy metafizycznej - ponieważ miał dostęp do miejsc, do których nie mają przystępu śmiertelnicy
·     reprezentantów polis, którzy wyznają inny kodeks moralny niż bohaterowie przedstawienia, dlatego patrzą na ich poczynania z odmiennej perspektywy
·        przekaźnik emocji między bohaterem, a widownią (miał tak regulować poziom emocji, żeby nie były one dla widzów zbyt silne, ani za słabe)
·       dookreślacz czasoprzestrzenny (opowiadał o tym, gdzie ma miejsce akcja, kiedy, w jakim kontekście religijnym itd.)
·    ostatniego ocalałego (to on zamyka dramat, ponieważ tylko on „przeżył” wydarzenia, jakie miały miejsce na scenie)

Przyglądając się tragediom greckim zauważyć można, że w zasadzie wszystkie pojawiające się chóry składają się ze starców lub młodych kobiet (tylko w Filoktecie i Ajasie chórem są mężczyźni w sile wieku). Wynika to oczywiście z treści dramatu, ale także z faktu, iż chór nie ma wpływu na akcję, a w polis oddziaływanie na życie państwa mieli tylko mężczyźni - szczególnie ci, którzy byli w stanie walczyć za ojczyznę.


Tak oto tutaj zobaczyć możemy chór starców lamentujących nad losem jednego z bohaterów. Ktoś z Was wie, z jakiego to dramatu? (;


Jak powstawał chór? Niestety nie jak Wenus z piany morskiej. Było to bardziej skomplikowane. Autor dramatu sam był jednocześnie jego reżyserem, multitaskerem - didaskalosem, tzn. nauczycielem komedii/tragedii. Miał on przydzielanego producenta przedstawienia - chorega - który dla niego nadzorował casting na członków chóru (na Dionizje Wielkie mogli być nimi jedynie pełnoprawni obywatele Aten) oraz sprawował pieczę nad ich treningiem. Funkcję chorega pełnił najbogatszy przedstawiciel polis, ponieważ miał za zadanie z własnych funduszy utrzymać w dobrym stanie kostiumy i maski członków chóru. Było to tzw. pełnienie liturgii (leitourgia = dzieło dla ludu), które jednej osobie przydzielone mogło być tylko raz ze względu na to, jakie ilości pieniędzy pochłaniało takie przedsięwzięcie (wyjątkiem była sytuacja, w której choreg samodzielnie zgłaszał się na powtórne finansowanie budowania chóru). Przykaz pełnienia choregii zniesiony został dopiero w 310 r.p.n.e. przez Demetriosa z Faleronu, który opiekę nad całym festiwalem powierzył jednej osobie - nazywanej agonothetes. Ważną osobą spektaklu (obok chóru) był auleta, czyli człowiek akompaniujący spektaklowi grą na aulosie (piszczałce), w którego rolę wcielić się mogli jedynie niewolnicy, obcokrajowcy lub kobiety. Często występował z wieńcem na głowie, w ozdobnej sukni z długimi rękawami (im dalej w czas, tym suknie były bardziej ozdobne). Nie uczestniczył w akcji sztuki, ale był cały czas obecny na scenie i widoczny dla widzów. (Niczym Kantor obecny nieobecny, ale bardzo ważny.) Ciekawostką może być fakt, iż Ateńczycy nie lubili dźwięku aulosu... a mimo to, był to instrument, którego używano podczas najważniejszych ateńskich uroczystości.













    Ilość osób w chórze tragicznym nie jest pewna na 100%, ponieważ była różna w zależności od rodzaju wystawianego przedstawienia. Zakłada się, że optymalna ilość to 12/15 osób. Co prawda Ajschylos w swoich Błagalnicach pisze o chórze składającym się z 50 osób, ale nie wydaje się to prawdopodobne ze względu na fakt, iż Grecy znali pojęcie ‘umowności teatralnej’ i wystarczyło zaznaczyć, że w chórze jest 50 osób, a w rzeczywistości postawić 12 i wyobraźnia sama ruszała akcję dalej... Takich problemów matematycznych nie ma w przypadku chórów komediowych - wszystkie źródła zgodnie podają liczbę 24 osób.

Aktorzy przygotowywani byli bardzo długo, ponieważ od chóru wymagano umiejętności śpiewania i tańczenia [jednocześnie] na bardzo wysokim poziomie. Poddawano ich ciężkiemu treningowi fizycznemu oraz wokalnemu. Ostatecznie jednak to, czy występ chóru był dobry, czy nie, zależało od koryfeusza i jego umiejętności przewodzenia chórowi. Próby (prawdopodobnie oprócz generalnej) odbywały się poza teatrem ze względu na długość przedstawień i wielkość przedsięwzięcia jakim były Wielkie Dionizje: 20 chórów dytyrambicznych, 5 komedii, 9 tragedii, 3 dramaty satyrowe... Zakładając, że każdy spektakl trwał 5 godzin, a w sumie było ich 37, to same poszukiwania członków chóru musiałyby się rozpocząć około półtora roku wcześniej... Próbowałam Wam ogrom tych prób przedstawić ładnym prostym matematycznym działaniem, ale niestety do matematyka mi bardzo daleko...





Żeby nie było tak łatwo, teksty dramatyczne dowodzą obecności jeszcze tzw. chóru pomocniczego. Np. w Hippolitosie Eurypidesa wejście właściwego chóru młodych kobiet (chóru głównego) poprzedzone jest pobytem na scenie chóru myśliwych. Zapewne miało to na celu zwiększenie atrakcyjności przedstawienia i tym samym zwiększenie jego szans na wygraną.


Chóry poruszały się w określony sposób. Klasyczną figurą chóralną był czworobok, ale istnieją dowody na to, że chór poruszał się także po okręgu, np. Tesmoforie Arystofanesa. Czworobok w tragediach składał się z 5 szeregów (zyga) i 3 rzędów (stoichoi), a w komediach z 6 rzędów i 4 szeregów. Układ osób w rzędach nie był przypadkowy - pośrodku pierwszego rzędu stał choreg, obok niego najważniejsi chórzyści (parastatai), a pośrodku czworoboku najsłabsi (laurostatai) coby w razie czego zasłonić ich tymi lepszymi, trzeci rząd wypełniali średniacy - nie byli najgorsi, ale paszportu „Polityki” by nie dostali. Sposób poruszania się chóru wyznaczało metrum tekstu mówionego - metrum jambiczne. (Jednakże tłumaczenie metrum jambicznego na tym etapie jest jeszcze zbyt skomplikowane i pozostawimy je na osobny wpis.) Zatem można z tego wywnioskować, iż chór inaczej poruszał się będąc na scenie i z niej schodząc, a inaczej wchodząc na nią z powrotem w trakcie trwania jakiejś sceny - ponieważ za każdym razem tekst wypowiadany był w innym rytmie. (Tutaj pojawia się moment, w którym dopuszczalna ilość trudnych łacińskich nazw jest już prawie przekroczona.) Wejście chóru to tzw. parodos (oznacza ono jednocześnie wejścia boczne do teatru). Tak samo jak ilość osób w chórze, tak też rodzaje wejść są inne w tragedii, a inne w komedii. Tak więc w tragedii wyróżniamy:
·         marsz z melorecytacją - w rytm anapestów (ana-paistos z gr. znaczy tyle, co walić młotem, a anapest to marszowy krok wojskowy)
·         wejścia nieanapestyczne (logiczna odwrotność tych wyżej)
·         wejście solowe w rytm pieśni astroficznej (pieśń astroficzna to po prostu pieśń bez zwrotek tzn. bez uzupełniających się nawzajem strofy i antystrofy budujących dialog)
·         wejście solowe stroficzne (zbudowane z antystrof i strof następujących po sobie, często w formie dialogu, i wzajemnie się uzupełniających)
·         wejście w trakcie dialogu lirycznego z aktorem - tzn. takie, które poprzedzał występ solowy (lub strofa wypowiedziana przez) aktora
·         wejście bez śpiewu
Co do komedii natomiast... no to... wyższa szkoła jazdy. Moi drodzy nie. Ja nawet nie wiem jak to opisać. Dlatego powiem wprost: po prostu każdy artysta robił jak chciał i nie było to usystematyzowane.


A Melpomena patrzy...

            Będąc przy wejściach i wyjściach nie można nie napisać o tańcu w teatrze greckim, który był najważniejszym jego elementem. [Tutaj znowu podział rodzajów i nazw] w zależności o gatunku: taniec tragiczny nazywano emmeleia, komediowy kordaks, a satyrowy sikinnis. Bardzo ważnym jego elementem były ruchy rąk dlatego, że samą gestykulację (cheironomia) również uważano za taniec. Ręce tańczących miały opowiedzieć historię, która jednocześnie była recytowana przez aktorów. Oznacza to, że mimika twarzy nie miała tak dużego znaczenia jak właśnie gest (w przeciwieństwie do współczesności, gdzie najważniejsze są nawet te drobne pyknięcia brewki). I tutaj jest fragment dla Was - miłośnicy skomplikowanego słownictwa. Taniec teatralny miał określony system ruchów, który dzielił się na phorai - ruchy, schemata - pozycje, oraz deisis - wskazanie na coś. W ramach schemata z kolei wyróżnia się „kwadryliard” pozycji, ale postanowiłam przedstawić Wam jedynie miliard z nich (podział wg Polluksa i Atenajosa):
sime cheir - dłoń wzniesiona
kalathiskos - trzymanie rąk nad głową tak, jakby się trzymało koszyk, niczym kariatyda
cheir katapranes - dłoń opuszczona
ksylou paralepsis - trzymanie rąk wzdłuż ciała, w równej odległości od siebie
kybistesis - przewrót
ksiphismos - pchnięcie mieczem
kallabides - rozwiązły taniec
skops - rozglądanie się
strobilos - piruet


"Medea" Eurypoidesa w wykonaniu Krystyny Jandy ,w Teatrze Powszechnym, w Warszawie, w 1988 roku.


Pierwsza część skomplikowanej budowy przedstawienia greckiego za nami. Jak widać, nie taki wilk straszny, jak go malują, chociaż powyższy opis wyszedł mi strasznie chaotyczny... Istny kordaks! Na koniec chciałabym podrzucić Wam ciekawostkę... rytm... Grecy rytm uważali (prawdopodobnie) za element męski, a melodię za element żeński, ponieważ była nieaktywna i bezkształtna, i dopiero rytm nadawał jej struktury, i poruszał w konkretnym kierunku. Zatem drogie panie! Aulosy w dłonie i wygrywajcie na piszczałkach najpiękniejsze melodie tego świata!


Źródło wiedzy: "Teatr starożytnej Grecji" prof. M. Kocura
Zdj. Internety



2 komentarze:

  1. Tyle pojęć, a i tak świetnie się to czytało! :)
    Mam nadzieję, że coś z tego zapamiętam i będę mogła zabłysnąć w towarzystwie.
    Dziękuję za ten wpis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh You! :3 Również mam nadzieję, że jak najwięcej pozostanie w Twej pamięci i być może kiedyś będziemy mogły porozmawiać :)

      Usuń