O co tyle hałasu
i kim był ten Dionizos/Bachus? I co to te Dionizje? I dlaczego fallusy? Dużo
fallusów?
Zacznę
od początku. Dionizos to grecki bóg wina i ekstazy- ponieważ pozwalał uczestnikom
swojego rytuału (bachanaliów) na doświadczenie bycia pomiędzy ziemią i niebem.
To bóg podwójnie urodzony- jego matka (Semele) była kochanką Zeusa.
Któregoś dnia, namówiona przez (zazdrosną) Herę, ubłagała swojego kochanka, aby objawił jej się w swojej prawdziwej boskiej postaci... czyli jako ekhm piorun. Co poskutkowało spaleniem ciekawskiej kobiety i zaszyciem w udzie Zeusa płodu, którym był Dionizos. Tylko dlatego uznawany jest za boga- ponieważ jego drugie narodziny nastąpiły z uda Zeusa...boga. Wypadek ten sprawił również, iż łączy on w sobie dwa pierwiastki- życia i śmierci- jednocześnie, dzięki czemu może być zarówno bogiem komedii jak i tragedii.
Któregoś dnia, namówiona przez (zazdrosną) Herę, ubłagała swojego kochanka, aby objawił jej się w swojej prawdziwej boskiej postaci... czyli jako ekhm piorun. Co poskutkowało spaleniem ciekawskiej kobiety i zaszyciem w udzie Zeusa płodu, którym był Dionizos. Tylko dlatego uznawany jest za boga- ponieważ jego drugie narodziny nastąpiły z uda Zeusa...boga. Wypadek ten sprawił również, iż łączy on w sobie dwa pierwiastki- życia i śmierci- jednocześnie, dzięki czemu może być zarówno bogiem komedii jak i tragedii.
Mówi się, że do Aten przybył
z Elutherai (eleutheria oznacza
wolność, a Dionizje wprowadzono po ustanowieniu w Atenach ustroju
demokratycznego) i przez to, że trafił do miasta z już ukształtowanymi pewnymi
rytuałami religijnymi, nie został niestety zbyt dobrze przyjęty. I to
właśnie ze względu na tę okrutną zniewagę postanowił ukarać mieszkańców Aten! Spuścił
na wszystkich mężczyzn permanentną erekcję, której mogli się pozbyć jedynie
oddając Dionizosowi cześć poprzez użycie swoich fallusów (if you know what I mean). To dlatego właśnie
fallus jest symbolem dionizyjskim, a pochód na jego cześć nazywany jest
ithyfallicznym (ithyphallos = penis we wzwodzie). Więc jakby się tak
zastanowić, to... fallusozabawa jest rodzajem świętego rytuału.
![]() |
| Satyr z fallusem we wzwodzie biegający w dużej bańce mydlanej. Satyrowie byli obok Bachantek, Menad i Sylenów, jednymi z towarzyszy Dionizosa. |
Święto
Bachusa składało się z 4 części i trwało przez 4 miesiące: rozpoczynało się
Dioznizjami Wiejskimi (od połowy grudnia do połowy stycznia), poprzez Lenaje
(od połowy stycznia do połowy lutego), Antesterie (od połowy lutego do połowy
marca) aż po- przyłączone w późniejszym czasie - Dionizje Miejskie (od połowy
marca do połowy kwietnia).
Dionizje Wiejskie (czyt. jedna
wielka popijawa) odbywały się w grudniu, bo młode wino było wtedy już na tyle
dojrzałe, że można było je spokojnie otwierać i pić na cześć boga Dionizosa
podczas ceremonii w jego świątyni. (Oznacza to, że większość studentów jest
wyznawcami Dionizosa przez niemalże 365 dni w roku.)
Dionizje
Miejskie ustanowił Pizystrat i święto to otwarte było dla każdego kto w czasie
jego trwania pojawił się w Atenach. Składało się z procesji na cześć Bachusa,
oraz agonów (konkursów): komediowego i tragicznego. W czasie festiwalu nie
pracowano, a co więcej, nawet więźniowie za kaucją otrzymywali wolne, żeby móc
wziąć udział w świętowaniu... jak łatwo się domyślić nie wszyscy chętnie i
pokornie wracali po festiwalu do więzienia. Z czego dokładnie składały się
Wielkie Dionizje?
1.
Pro-agon - czyli „przed konkurs” był tak naprawdę zaprezentowaniem siebie i
fabuły (logosu) swoich utworów przez
autorów, publiczności, jeszcze przed rozpoczęciem Dionizjów. Aktorzy nie mieli
masek, ani kostiumów- byli sobą, nie bohaterami. Ze względu na to, że w
regularnej części konkursowej brało udział trzech tragików z których każdy miał
wystawić po trzy tragedie i jeden dramat satyrowy, oraz pięciu komediopisarzy-
każdy z jedną komedią, co daje do zaprezentowania w sumie 17 utworów...
prezentacja taka trwała prawdopodobnie cały dzień.
2. W dwa dni po
pro-agonie, w wigilię dionizjów, kiedy śnieg nie padł, a kolęd nie śpiewano, bo
to było przed narodzinami Chrystusa - miało miejsce eisagoge, czyli pochód - wniesienie do teatru drewnianego posągu
Dionizosa. Rytuał ten odtwarzał przybycie Bachusa z Elutherai do Aten. Rozpoczynano
go od wyniesienia posągu z małej świątyni na południowym zboczu Akropolu i
przeniesienia do świątyni poza murami miasta, w której aż do zapadnięcia zmroku
składano bogu ofiary i śpiewano hymny. Następnie posąg umieszczano na
specjalnie przygotowanym i ustrojonym wozie po to, aby przewieźć go do teatru.
Figura nie stanowiła jedynie metafory obecności Dionizosa. Ona była bogiem. Początkowo
na pewno posąg musiał być w teatrze podczas przedstawień, ponieważ sadzano go
na widowni i traktowano jako jednego z uczestników agonu. Dopiero w V w. p. n.
e. Perykles nakazał wybudowanie Dionizosowi nowej świątyni, a Alkamenesowi
wykonanie posągu ze złota i kości słoniowej, co zadecydowało o tym, że nie był
on już więcej wynoszony poza ‘swój domek’.
3.
Pierwszego dnia Dionizjów, już z samego rana, kiedy słońce dopiero co budziło
się do życia, ruszała festiwalowa procesja, w której uczestniczyć mogły nawet
kobiety. Wypuszczali je z kuchni. Tak. Robili to. Procesja była bardzo
kolorowa, niesiono bukłaki z winem, choregowie szli ze swoimi chórami ubranymi
w falliczne kostiumy satyrów. Kapłani nosili
przedmioty religijne... czyli fallosy... i kosze na ofiary bezkrwawe.
Pierwsze konkursy
zaczynały się wieczorem. Były to agony dytyrambów- pieśni pochwalnych na cześć
Dionizosa wykonywanych przez chóry męskie i chłopięce. Aktorzy-tancerze
występowali w wieńcach, bez masek. Chóry reprezentowały poszczególne fyle, każdy
składał się z 50 osób, a zwycięstwo danego chóru nie było przypisywane jemu
samemu, ale całej fyl.
4.
Drugi dzień festiwalu to agon komediowy - wstęp na konkurs był płatny i nie
były to małe sumy, a uczestnictwo w konkursie było obowiązkiem obywatelskim
(zwolnieni z niego byli jedynie najbiedniejsi obywatele, bo musieli mieć za co
nie kupić jedzenia i nie nakarmić dzieci) - opłatą były dwa obole, co stanowiło
1/3 dniówki wioślarza. Co więcej? Płatny był każdy dzień festiwalu z osobna. Ale
za to widzowie podczas agonów mogli pić wino, jeść przekąski i dodatkowo
obrzucać jedzeniem aktorów, których nie lubili... Jako że wyglądało to zapewne
jak ostra biba, wielka libacja i machanie fallusami, to nie raz pod koniec dnia
to wszyscy aktorzy byli nielubiani.
Komedie
były satyrycznym przedstawieniem obywateli poszczególnych fyl. Oczywiście nie
naśmiewano się z ludu, bo przecież panowała demokracja... było to
niebezpieczne. Nabijano się głównie z bogaczy i wpływowych osobistości (np.
poetów). Komedie miały być bardzo inteligentne i w komiczny sposób wytykać
niedogodności życia codziennego.
5.
Trzeci, czwarty i piąty dzień to agony tragiczne. Zanim jednak doszło do pokazów dramatycznych
odbywała się tzw. libacja, czyli sponde -
płynna ofiara, która miała stanowić niejako rodzaj ochrony dla ryzykownych przedsięwzięć.
Ze względu na to, że już od trzech dni wszyscy pili wino, teraz trzeba było się
nim podzielić z bogami, coby się nie obrazili.
![]() |
| W innym wypadku mógłby ich spotkać straszny los... np. rozszarpanie przez Menady. W końcu Penteusza, w Bachantkach Eurypidesa, rozszarpały... |
Teatr
był wznoszony w miejscu świętym i poświęcony był bogowi Dionizosowi. Znajdował
się w nim ołtarz ofiarny i świątynia. To w tym miejscu bóg objawiał się widzom,
a wszystkie wydarzenia pokazywane na scenie nabierały charakteru realnego bez
względu na to, czy odnosiły się do rzeczywistych wydarzeń... bo przecież działy
się w miejscu świętym. Deal with it.
Ale
skoro to wszystko to były konkursy, to ktoś musiał wybierać? Tak. Wybierali
sędziowie. Każda z fyl typowała kilku reprezentantów, którzy [ewentualnie] mogliby być sędziami, bo np. mięli wyjściowe twarze. Sędziów wybierało losowanie - nazwiska wrzucano do urn i losowano prawdopodobnie dowolną ilość osób w zależności od reguł ustalanych przed danym agonem. Grecy chyba bardzo lubili przypadek i losowanie, bo o tym, kto wygrał agon również takowe decydowało. Sędziowie pisali na karteczkach swoje
typy, wrzucali do urny, a potem nie liczono głosów, tylko losowano 5 karteczek
i na ich podstawie ogłaszano zwycięzców. Byli przekonani, że taki sposób typowania zwycięzców daje pewność, że nagroda jest zasłużona.
Tak tak. Ta końcówka jest na miarę wspaniałych opisów z pewnego jednego miejsca, którego nazwy nie będziemy wymawiać na głos. Ale jest tak tylko dlatego, że wszystkie te kwestie będą poruszone w osobnych postach.
P.S. Nie umiem pisać zakończeń.
P.S. Nie umiem pisać zakończeń.
Swoje wpisy piszę po dokładnej konsultacji z różnymi źródłami naukowymi. Siadamy na kafce i dyskutujemy o tym, co by tu napisać. Z czasem będą pojawiały się też filmy. Dzisiejszy wpis jest w dużej mierze inspirowany książką prof. M. Kocura.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz