Chociaż
wielu z nas teatr dla dzieci kojarzy się jedynie z bajkami przedstawianymi w
sposób bardzo prosty i kolorowy - czy to przez żywych aktorów, czy też
animowane przez nich lalki - to jednak sprawa nie jest tak prosta jak się
wydaje. Od czasów mojego dzieciństwa do... teraz teatr dla dzieci
bardzo mocno ewoluował. Większość teatrów współpracuje z psychologami
dziecięcymi lub aktorzy realizujący spektakle sami mają wykształcenie/kursy
pedagogiczne. Why? Dlatego, że teatr dla dzieci przestał być postrzegany jako
czysta rozrywka dla najmłodszych mająca zająć ich uwagę podczas gdy rodzice
będą sobie spokojnie kimać na siedzeniu obok, bo ich dziecko w końcu nie drze
pyska na całe osiedle.
![]() |
| Byłam wolontariuszę z prawdziwego zdarzenia. Z balonikiem. |
Przedstawienia
realizowane aktualnie są bardzo mocno nastawione na rozbudzanie zmysłów u
dzieci - nauczenie ich czegoś nowego i rozwijanie wyobraźni. Nie wolno zabijać
u dzieci kreatywności! Teatr pokazuje maluchom (ponieważ istnieją spektakle
nawet dla tych najmłodszych widzów poniżej 3-go roku życia), jak jedna rzecz
może zamienić się w tysiąc innych. Jak z niczego zrobić coś. Ale. Ale. Chwila.
Chwila. Teatr dla dzieci poniżej 3 lat? Czy ja dobrze widzę? Przecież takie dziecko to nawet jeszcze nie wie, czy to, co narobił do pieluchy, to na pewno jego, czy
nie przyniosły tego elfy. Owszem. Nie wie, ale jego percepcja świata dopiero
zaczyna się rozwijać. Poznaje go poprzez dotyk, smak (przede wszystkim) i
zapach. To, co zostanie mu pokazane teraz może mieć ogromny wpływ na to, jak
będzie postrzegał przedmioty, które go otaczają, w przyszłości. Cóż... teatr
dla dziecka, które już jest na świecie, na pewno niesie więcej korzyści niż
słuchanie muzyki klasycznej przez kobiety w ciąży liczące na to, że dziecko,
które urodzą, będzie nowym Amadeuszem Mozartem...
Ze
względu na to, że dzieciaki właśnie na tym etapie uczą się świata, spektakle
dla nich przygotowywane muszą być bardzo dokładnie przemyślane, ponieważ
wystarczy trochę straszniejsza maska lub zbyt mroczna muzyka i maluch taki
może zrazić się do teatru i być może już nigdy do niego nie przyjdzie. Moje
imprezy rodzinne zawsze umila opowieść o tym, jak bałam się maski Kulfona
(Kulfon i Monika... gimby nie znajo...) i nie dość, że rozpłakałam się na cały
teatr, to jeszcze na spektakle dla dzieci zaczęłam z powrotem chodzić dopiero
jak skończyłam 20 lat. Brawo dla twórców tamtego spektaklu.
![]() |
| Nic dobrego :< |
Chociaż
bardzo opłacalny, teatr dla dzieci nie jest wybitnie popularny w Polsce, ponieważ
w świadomości wielu osób nadal widnieje jako cyrkowe popisy aktorów na
trapezie. Oczywiście nie jest tak, że od teraz wszystkie przedstawienia są
oparte na filozofii Heideggera, gdzie aktorzy razem z dziećmi rozważają teorię
bytu w bycie. Teatr dla dzieci tak samo, jak dla dorosłych, podzielony jest na
ten bardziej ambitny i rozrywkowy tak, aby każdy znalazł coś dla swojego
grzdyla. (Nie jet też tak, że nikt nigdy o teatrze dla dzieci nie słyszał.)
Ale
skąd mi się w ogóle wziął ten teatr dla dzieci tak nagle? Ponieważ miałam
okazję wolontariuszyć we Wrocławskim Teatrze Lalek na 3. Przeglądzie Nowego
Teatru dla Dzieci. Rozdawałam dzieciom balony... bardzo cieszyły się z tego, że
dostają je właśnie ode mnie
- Psze pani, a mogę dostać balona?
-
Nie, bo masz już dwa
- Maaaaaaaamoooooooooo ta pani nie chce...
- Maaaaaaaamoooooooooo ta pani nie chce...
-
Bierz wszystkie!!!
Wydarzenie
to jest o tyle interesujące, że oprócz typowych spektakli dla dzieci
(przeznaczonych dla różnych grup wiekowych, co dokładnie zostało zaznaczone w
programie wydarzeń) znaleźć można było również warsztaty nastawione na rozwój
wyobraźni dziecka.
Dzieciaki mogły
zrobić sobie tunelbooki...
Poznać technikę
animacji poklatkowej!! Ja dowiedziałam się, co to jest, dopiero, jak skończyłam
15 lat. Co z tego, że one nie będą pamiętały, że w ogóle coś takiego widziały!?
Może ich podświadomość odnotuje ten fakt i kiedyś w przyszłości zostaną
najlepszymi animatorami poklatkowymi na
świecie?!
Mogły też uszyć
własną lalkę i wymyśleć dla niej bajkę.
To tylko trzy z
wielu warsztatów, które miały miejsce na przeglądzie.
Teatr Lalek umożliwił rozwój także troszkę starszym „fanatykom” teatru, którzy
mogli poznać go od kulis poprzez prowadzenie bloga pod okiem specjalistów.
Nagrywali filmy-relacje po spektaklach, pisali recenzje, czy prowadzili rozmowy
z personami teatru. Dzięki temu mogli dowiedzieć się, czy takie działania ich
kręcą, czy może jednak warto by było pójść w jakąś inną stronę i robić coś, co nie będzie jedynie wpisem do portfolio.
Po raz pierwszy przegląd we
Wrocławiu ruszył w 2013 roku i co roku budzi coraz większe zainteresowanie ze
strony rodziców małych widzów - co cieszy nie tylko środowisko teatralne,
którego widzowie uczą się teatru już od najmłodszych lat, ale przede wszystkim
samych opiekunów, ponieważ ich pociechy mogą doświadczyć czegoś nowego. Koniec
ze sztampowymi bajkami w telewizji!
Warto wspomnieć o tym, że nie wszystkie
spektakle dla dzieci, są tylko dla dzieci. Artyści potrafią tak zająć się
przerabianym tematem, żeby w przedstawieniach również dorośli odnaleźli coś dla
siebie. Dlatego też pod warstwą czystych znaków i grania na pozornie prostych
zabiegach artystycznych, kryje się więcej filozofii, którą odkrywać mogą
dorośli widzowie. Lub podtekstów seksualnych.
W
niedzielę miałam okazję zobaczyć przedstawienie męskiego zespołu teatralnego ze
Słowacji - teatru Tatro, który prezentował spektakl Magiczny teatralny automat. Nie chcę szczegółowo opisywać jak
wyglądało przedstawienie, ponieważ miało ono typowo charakter komediowy - tak
jak z resztą teatry uliczne in general - ale powiem tylko, że magiczna maszyna
losowała numerki, którym przypisane były różne sporty, które następnie panowie
z teatru pokazywali. Na końcu mógł być pokazany sport bonusowy. Stwierdzam, że
chyba mam wypisane na twarzy „urodziłam się dla sceny”, ponieważ chociaż wcale
nie wyróżniałam się ani strojem, ani zachowaniem, to jednak pan wybrał sobie
właśnie mnie i stałam się jednym z uczestników spektaklu. Samo uczestnictwo
jako takie nie jest dla mnie niczym nowym, bo często biorę udział w
przedstawieniach performatywnych, ale reakcja małych widzów była dosyć ciekawa
- skąd nagle wzięła się ta pani, skoro wcześniej jej nie było? I dlaczego ona,
a nie my? Ale ma fajnie, stoi na scenie!
W
poniedziałek wylądowałam na przedstawieniu Najmniejszy
bal świata zrealizowanym przez Teatr Zagłębie z Sosnowca. Spektakl to
typowe „bawiąc uczyć”, gdzie aktorzy wchodzą w interakcję z małymi widzami i
starają się im przekazać wiedzę, która przyda się im w przyszłości. Chodziło
głównie o to, żeby pokazać dzieciakom, iż bycie miłym i uprzejmym jest
opłacalne, bo więcej się na tym zyskuje niż traci. Podziwiam aktorów za ich
odwagę, ponieważ dzieci to nie są łatwi odbiorcy. Dla nich nie istnieje coś
takiego jak cisza w teatrze. One żywo reagują na każdą scenę: komentują,
płaczą, krzyczą, wzdychają, klaszczą, śmieją się... Jedna dziewczynka na samym
początku przedstawienie stwierdziła, że aktor chodzący po scenie „nie ma
zielonego pojęcia, co robi!” Niestety, ale przedstawienie miało jeden ogromny mankament. Duża scena
teatru lalek, ma sporą widownię, a miejsce gry było tak słabo oświetlone, że
nie było najmniejszej szansy na to, żeby z ostatnich rzędów zobaczyć, jakie
miny robią aktorzy na proscenium... A był to najważniejszy element tego
spektaklu... zaraz obok kostiumów fluorescencyjnych.
Niestety
na tych dwóch spektaklach mój udział w przeglądzie się zakończył, ponieważ
praca... aczkolwiek dało mi to dużo do myślenia i następny wpis na pewno będzie
do tego nawiązywał. Tym bardziej, że wiele moich koleżanek mających dzieci
dopytywało się mnie na co powinny wybrać się ze swoimi pociechami?















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz