środa, 3 czerwca 2015

Przecież on nie ma pojęcia, co on wyprawia! Czyli o teatrze dla dzieci słów kilka. Bardzo kilka.

Chociaż wielu z nas teatr dla dzieci kojarzy się jedynie z bajkami przedstawianymi w sposób bardzo prosty i kolorowy - czy to przez żywych aktorów, czy też animowane przez nich lalki - to jednak sprawa nie jest tak prosta jak się wydaje. Od czasów mojego dzieciństwa do... teraz teatr dla dzieci bardzo mocno ewoluował. Większość teatrów współpracuje z psychologami dziecięcymi lub aktorzy realizujący spektakle sami mają wykształcenie/kursy pedagogiczne. Why? Dlatego, że teatr dla dzieci przestał być postrzegany jako czysta rozrywka dla najmłodszych mająca zająć ich uwagę podczas gdy rodzice będą sobie spokojnie kimać na siedzeniu obok, bo ich dziecko w końcu nie drze pyska na całe osiedle.


Byłam wolontariuszę z prawdziwego zdarzenia. Z balonikiem.



Przedstawienia realizowane aktualnie są bardzo mocno nastawione na rozbudzanie zmysłów u dzieci - nauczenie ich czegoś nowego i rozwijanie wyobraźni. Nie wolno zabijać u dzieci kreatywności! Teatr pokazuje maluchom (ponieważ istnieją spektakle nawet dla tych najmłodszych widzów poniżej 3-go roku życia), jak jedna rzecz może zamienić się w tysiąc innych. Jak z niczego zrobić coś. Ale. Ale. Chwila. Chwila. Teatr dla dzieci poniżej 3 lat? Czy ja dobrze widzę? Przecież takie dziecko to nawet jeszcze nie wie, czy to, co narobił do pieluchy, to na pewno jego, czy nie przyniosły tego elfy. Owszem. Nie wie, ale jego percepcja świata dopiero zaczyna się rozwijać. Poznaje go poprzez dotyk, smak (przede wszystkim) i zapach. To, co zostanie mu pokazane teraz może mieć ogromny wpływ na to, jak będzie postrzegał przedmioty, które go otaczają, w przyszłości. Cóż... teatr dla dziecka, które już jest na świecie, na pewno niesie więcej korzyści niż słuchanie muzyki klasycznej przez kobiety w ciąży liczące na to, że dziecko, które urodzą, będzie nowym Amadeuszem Mozartem...











Ze względu na to, że dzieciaki właśnie na tym etapie uczą się świata, spektakle dla nich przygotowywane muszą być bardzo dokładnie przemyślane, ponieważ wystarczy trochę straszniejsza maska lub zbyt mroczna muzyka i maluch taki może zrazić się do teatru i być może już nigdy do niego nie przyjdzie. Moje imprezy rodzinne zawsze umila opowieść o tym, jak bałam się maski Kulfona (Kulfon i Monika... gimby nie znajo...) i nie dość, że rozpłakałam się na cały teatr, to jeszcze na spektakle dla dzieci zaczęłam z powrotem chodzić dopiero jak skończyłam 20 lat. Brawo dla twórców tamtego spektaklu.





Nic dobrego :<


Chociaż bardzo opłacalny, teatr dla dzieci nie jest wybitnie popularny w Polsce, ponieważ w świadomości wielu osób nadal widnieje jako cyrkowe popisy aktorów na trapezie. Oczywiście nie jest tak, że od teraz wszystkie przedstawienia są oparte na filozofii Heideggera, gdzie aktorzy razem z dziećmi rozważają teorię bytu w bycie. Teatr dla dzieci tak samo, jak dla dorosłych, podzielony jest na ten bardziej ambitny i rozrywkowy tak, aby każdy znalazł coś dla swojego grzdyla. (Nie jet też tak, że nikt nigdy o teatrze dla dzieci nie słyszał.)


Ale skąd mi się w ogóle wziął ten teatr dla dzieci tak nagle? Ponieważ miałam okazję wolontariuszyć we Wrocławskim Teatrze Lalek na 3. Przeglądzie Nowego Teatru dla Dzieci. Rozdawałam dzieciom balony... bardzo cieszyły się z tego, że dostają je właśnie ode mnie


- Psze pani, a mogę dostać balona?
- Nie, bo masz już dwa
- Maaaaaaaamoooooooooo ta pani nie chce...
- Bierz wszystkie!!!



Wydarzenie to jest o tyle interesujące, że oprócz typowych spektakli dla dzieci (przeznaczonych dla różnych grup wiekowych, co dokładnie zostało zaznaczone w programie wydarzeń) znaleźć można było również warsztaty nastawione na rozwój wyobraźni dziecka.
Dzieciaki mogły zrobić sobie tunelbooki...




Poznać technikę animacji poklatkowej!! Ja dowiedziałam się, co to jest, dopiero, jak skończyłam 15 lat. Co z tego, że one nie będą pamiętały, że w ogóle coś takiego widziały!? Może ich podświadomość odnotuje ten fakt i kiedyś w przyszłości zostaną najlepszymi  animatorami poklatkowymi na świecie?!
Mogły też uszyć własną lalkę i wymyśleć dla niej bajkę.
To tylko trzy z wielu warsztatów, które miały miejsce na przeglądzie.

Teatr Lalek umożliwił rozwój także troszkę starszym „fanatykom” teatru, którzy mogli poznać go od kulis poprzez prowadzenie bloga pod okiem specjalistów. Nagrywali filmy-relacje po spektaklach, pisali recenzje, czy prowadzili rozmowy z personami teatru. Dzięki temu mogli dowiedzieć się, czy takie działania ich kręcą, czy może jednak warto by było pójść w jakąś inną stronę i robić coś, co nie będzie jedynie wpisem do portfolio.

            Po raz pierwszy przegląd we Wrocławiu ruszył w 2013 roku i co roku budzi coraz większe zainteresowanie ze strony rodziców małych widzów - co cieszy nie tylko środowisko teatralne, którego widzowie uczą się teatru już od najmłodszych lat, ale przede wszystkim samych opiekunów, ponieważ ich pociechy mogą doświadczyć czegoś nowego. Koniec ze sztampowymi bajkami w telewizji!





            Warto wspomnieć o tym, że nie wszystkie spektakle dla dzieci, są tylko dla dzieci. Artyści potrafią tak zająć się przerabianym tematem, żeby w przedstawieniach również dorośli odnaleźli coś dla siebie. Dlatego też pod warstwą czystych znaków i grania na pozornie prostych zabiegach artystycznych, kryje się więcej filozofii, którą odkrywać mogą dorośli widzowie. Lub podtekstów seksualnych.











W niedzielę miałam okazję zobaczyć przedstawienie męskiego zespołu teatralnego ze Słowacji - teatru Tatro, który prezentował spektakl Magiczny teatralny automat. Nie chcę szczegółowo opisywać jak wyglądało przedstawienie, ponieważ miało ono typowo charakter komediowy - tak jak z resztą teatry uliczne in general - ale powiem tylko, że magiczna maszyna losowała numerki, którym przypisane były różne sporty, które następnie panowie z teatru pokazywali. Na końcu mógł być pokazany sport bonusowy. Stwierdzam, że chyba mam wypisane na twarzy „urodziłam się dla sceny”, ponieważ chociaż wcale nie wyróżniałam się ani strojem, ani zachowaniem, to jednak pan wybrał sobie właśnie mnie i stałam się jednym z uczestników spektaklu. Samo uczestnictwo jako takie nie jest dla mnie niczym nowym, bo często biorę udział w przedstawieniach performatywnych, ale reakcja małych widzów była dosyć ciekawa - skąd nagle wzięła się ta pani, skoro wcześniej jej nie było? I dlaczego ona, a nie my? Ale ma fajnie, stoi na scenie!








W poniedziałek wylądowałam na przedstawieniu Najmniejszy bal świata zrealizowanym przez Teatr Zagłębie z Sosnowca. Spektakl to typowe „bawiąc uczyć”, gdzie aktorzy wchodzą w interakcję z małymi widzami i starają się im przekazać wiedzę, która przyda się im w przyszłości. Chodziło głównie o to, żeby pokazać dzieciakom, iż bycie miłym i uprzejmym jest opłacalne, bo więcej się na tym zyskuje niż traci. Podziwiam aktorów za ich odwagę, ponieważ dzieci to nie są łatwi odbiorcy. Dla nich nie istnieje coś takiego jak cisza w teatrze. One żywo reagują na każdą scenę: komentują, płaczą, krzyczą, wzdychają, klaszczą, śmieją się... Jedna dziewczynka na samym początku przedstawienie stwierdziła, że aktor chodzący po scenie „nie ma zielonego pojęcia, co robi!” Niestety, ale przedstawienie miało jeden ogromny mankament. Duża scena teatru lalek, ma sporą widownię, a miejsce gry było tak słabo oświetlone, że nie było najmniejszej szansy na to, żeby z ostatnich rzędów zobaczyć, jakie miny robią aktorzy na proscenium... A był to najważniejszy element tego spektaklu... zaraz obok kostiumów fluorescencyjnych.




Niestety na tych dwóch spektaklach mój udział w przeglądzie się zakończył, ponieważ praca... aczkolwiek dało mi to dużo do myślenia i następny wpis na pewno będzie do tego nawiązywał. Tym bardziej, że wiele moich koleżanek mających dzieci dopytywało się mnie na co powinny wybrać się ze swoimi pociechami?





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz